Uroda – lepszy niedosyt niż przesyt

Nie trzeba przytaczać przykładów gwiazd Hoolywood, aby wskazać przykłady tego, jak zbytnia ingerencja w urodę potrafi ją zniszczyć. Swego czasu w Polsce święciły „tryumfy” siostry Godlewskie, jednak sami z pewnością potrafimy w najbliższym otoczeniu znaleźć przykłady nietrafionych metamorfoz.

Na początku pewne wyjaśnienie: tekst jest pewnym subiektywnym spojrzeniem na wizję urody i zmian, którym ja poddajemy. Oczywiście, że jak w przypadku wszystkich innych artykułów na portalu, nie trzeba się z nim zgadzać.

Odwracalność

Nad nieodwracalnymi zmianami w swoim wizerunku trzeba się dobrze zastanowić. Na przykład tatuowanie. O ile tatuaż jest w niewidocznym (lub dającym się zakryć) miejscu, nie ingeruje aż tak w wizerunek. Jeśli jednak pozwolimy się „wydziarać” np. na twarzy, za kilka lat możemy być bardzo z niezadowoleni z własnej decyzji. Nie dziwmy się także (mimo zmian społecznych), że zablokuje nam to możliwości pracy w niektórych miejscach – np. w szkole.

Oczywiście istnieją możliwości przerobienia (ale z natury rzeczy ograniczone pierwotnym wzorem) tatuażu lub jego usunięcia poprzez laser, złuszczanie chemiczne/mechaniczne, elektrokoagulację i inne. Generuje to spore koszta. Niestety może się okazać, że wzoru nie da się w pełni usunąć i zostaną także blizny oraz przebarwienia. (O usuwaniu tatuażu szerzej pisaliśmy tutaj)

Uszkodzić swoje ciało można także poprzez operacje plastyczne, wszczepianie implantów itp. Czasem z dala widać sztuczność. Nie oznacza to, że nie ma sytuacji, kiedy można coś poprawić. Jednak, kiedy ktoś poprawia wszystko, to właściwie tworzy urodę na nowo.

Zbyt mocny makijaż

Napisaliśmy o pewnym ekstremum, ale przykładem przesytu może być także makijaż. Zbyt mocny może być odebrany przez innych jako wyzywający. Poza tym czasami świadczy o nieumiejętności dobrania kosmetyków do okazji. Silniejsze barwy świetnie sprawdzą się na zabawie sylwestrowej, wieczornym wyjściu do restauracji lub klubu. Niekoniecznie jednak przydadzą urody w południe sierpnia na rynku, lub podczas spotkania biznesowego. Czasem także niektóre kobiety, aby zamaskować niedoskonałości cery, używają mnóstwo korektora. Mamy wtedy tzw. efekt maski. Bywa, że jest to bardziej rzucające się w oczy niż faktyczne mankamenty.